Ringraziamo molto gli amici polacchi di Rock Area che hanno recensito Metempsicosis.

Il loro giudizio sulla parte musicale è molto positivo e ci fa davvero piacere.

 

Siamo chiari fin dall’inizio. L.E.S. sono le prime lettere dei musicisti di questo gruppo di Firenze. Fabio Lazzeri (batteria), Michele Ermini (voce) e Lamberto Salucco (chitarra, basso, tastiere). Devo ammettere che ho passato molto tempo ad ascoltare questo album cercando di trovarci qualcosa di interessante. E ora ho un problema ancora più grande perché evoca emozioni e impressioni sempre più estreme. In termini musicali, l’album è fantastico. Bella la sezione ritmica piacevolmente “sbuffante”, grandi assoli di chitarra “Marillion-like” e ottimi inserti sulle tastiere.

Le canzoni sono molto sviluppate, ma non noiose, con un arrangiamento interessante. Un clone italiano dei nostri “Millennium”. Ma ci sono alcune cose che mi infastidiscono mentre lo ascolto. Innanzitutto, la lingua in cui è registrato. Con tutto il rispetto dei L.E.S. creare nella lingua madre italiana non credo che sia di buon auspicio per la band; perché le canzoni assumono un’atmosfera da Festival di SanRemo. Ma ok, apprezzo questo passo patriottico. Un’altra cosa sono strani suoni che si intrecciano sullo sfondo delle tracce. Alcuni rumori di macchine che precipitano, rumori di vetri rotti, uccellini che cantano, bimbi che piangono… Non so l’italiano e forse quello che sentiamo si riflette nei testi dell’album. Non lo so, ma mi fa incazzare.

Pertanto, ho deciso di non valutare questo album con punti. Non voglio che la mia ignoranza della lingua e del significato del testo penalizzi la band. Soprattutto dato che, come ho scritto in termini musicali, l’album “Metempsicosis” merita davvero attenzione. Spero che lo giudicherete voi stessi. I commenti sono ben accetti

Irek Dudziński

 

Zaraz na początku gwoli wyjaśnienia. L.E.S to pierwsze litery nazwisk muzyków tej pochodzącej z Florencji grupy. Fabio Lazzeri (perkusja), Michele Ermini (wokal), i Lamberto Salucco (gitara, bas, klawisze). Muszę przyznać, że dużo czasu dałem sobie na odsłuchiwanie tej płyty próbując znaleźć w niej coś wartego zainteresowania. I teraz mam jeszcze większy z nią problem, bo wywołuje coraz bardziej skrajne emocje i wrażenia.

Pod względem muzyki płyta jest świetna. Fajna, przyjemnie „pykająca” sekcja rytmiczna, świetne „marillionowskie” solówki na gitarze i kapitalne wstawki na klawiszach. Utwory mocno rozbudowane ale przy tym nie nudzące, z ciekawym aranżem. Taki włoski klon naszego rodzimego „Millenium”. Ale jest parę rzeczy które mnie przy jej odsłuchu drażnią. Po pierwsze język w jakim jest nagrana. Z całym szacunkiem dla tego, że L.E.S. chce tworzyć w swoim ojczystym włoskim języku, podejrzewam że nie wróży to zespołowi niczego dobrego; bo utwory nabierają klimatu rodem z Festiwalu Piosenki San Remo. Ale ok. Doceniam ten patriotyczny krok.

Kolejna rzecz to dziwne patenty dźwiękowe wplecione w tło utworów. Jakieś odgłosy gnających samochodów, dźwięki rozbijanego szkła, śpiewające ptaszki, płaczące niemowlę…. Nie znam włoskiego i być może to co słyszymy ma swoje odbicie w tekstach płyty. Nie wiem ale wkurza mnie to. Dlatego też postanowiłem nie oceniać tej płyty punktami. Nie chcę, żeby moja nieznajomość języka i znaczenia tekstu stała się przyczyną tego, że okaleczę zespół . Tym bardziej że jak pisałem pod względem muzyki płyta „ Metempsicosis” jest naprawdę warta uwagi . Mam nadzieję że ocenicie ją sami. Komentarze mile widziane

Irek Dudziński

 

Link alla recensione di Rock Area